Trudny temat
Wypowiadałem się na jego trudny temat wystarczająco dużo... i to w samych złych latywach. Nie wiem - może to ja jednak jestem nienormalny? Może to te "głupie" książki robią ze mnie takiego wraka? Może. Może to, że nie jestem na stałe podłączony do internetu robi ze mnie takiego "ałtsajdera"? Może. Może to, że nie lubię wszechpanującego na rynku muzycznym hiphopu?. Może. Może to te głupie teksty, które piszę (chyba tylko dla siebie) robią ze mnie takiego wielkiego myśliciela? Może. Może to, że moim ulubionym trendem muzycznym jest rock, a nie wspomniany wcześniej hiphop tudzież techno? Może. Może to, że nie przepadam za piwem, a raczej za Browarkiem wypowiadanym z nabożeństwem? Może. Może to, że nie wierzę w Boga, Jezusa czyni mnie takiego "pedałka"? Może... Może... Kurwa! Nie wiem, i wątpię, że dowiem się kiedykolwiek. Może to i lepiej? Ale jeżeli tak będzie lepiej to dla kogo? Dla mnie? Dalej mam żyć w przekonaniu, że to ja jestem "ten pedał, który czyta książki, tuli je do siebie jednocześnie słuchając czegoś co nazywa muzyką"?
Książki i dylematy .